Wyprawa Syberia dopływy Jeniseju – około 800 km na północ od Krasnojarska. 

Grupa 5 osób - termin 18-30 września 2018

 
 
 
 

Jeżeli marzycie o wspaniałej wyprawie za niewielkie pieniądze w głąb syberyjskiej tajgi, w górę dopływów wielkiego Jeniseju i nie boicie się zostawić na kilka dni wszystkiego, spania w prawdziwych myśliwskich chatach, jeżeli myślicie o zobaczeniu Rosji jakiej nie znajdziecie w przewodnikach, to jest to wyprawa dla Was.

Początkiem tej wyprawy jest miasto Krasnojarsk, położone w środkowej Rosji. To stąd wyruszymy dalej na północ, aby stopniowo oddalić się od cywilizacji, telefonów komórkowych i telewizji. Po przylocie do Krasnojarska, spędzimy noc w hotelu, aby nieco się odświeżyć i odpocząć po przylocie. W Krasnojarsku jesteśmy przeważnie rano, dlatego po odświeżeniu się mamy cały dzień dla siebie, który możemy ustalić według własnego planu. Z reguły obowiązkowymi punktami są wizyta w sklepie wędkarskim (niedaleko hotelu i wspaniale zaopatrzony) i restauracja „Maslenica” serwująca znakomite rosyjskie potrawy. Takie dania jak śledź pod szubą, czy wołowy ozór, a potem kieliszeczek chrzanowo-miodowej nalewki, niejednokrotnie powodowały, że restauracja pozostawała podczas całej wyprawy jedyną jaką odwiedzaliśmy, po prostu nikt nie chciał jeść gdzie indziej.

Następny, czyli dzień drugi naszego pobytu rozpoczyna się transportem na statek zwany tutaj tiepłochodem. Na trasie, którą będziemy przemierzać kursują dwie jednostki: Matrosow i Czkałow. Statki te to prawdziwa historia tych wód i ruchu pasażerskiego po Jeniseju. Oba były zbudowane w stoczniach niemieckich jeszcze w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku i do dziś niezawodnie kursują od Krasnojarska do Dudinki na dalekiej północy. My wybierzemy się nieco bliżej, bo koło 800 km na północ od Krasnojarska, co zajmie nam półtorej doby, bo wyruszamy z samego rana. Od tej pory praktycznie zapominamy o kartach kredytowych, telefonie komórkowym i telewizji. Za to mamy do dyspozycji kabiny, własną koję, pokład spacerowy, restauracje i bar. W miarę upływu czasu żegnamy przemysłowy krajobraz Krasnojarska, aby stopniowo zatapiać się w bezkresną tajgę, zatrzymując się jedynie w niewielkich miasteczkach i wsiach położonych nad Jenisejem. Postoje same w sobie też oczywiście stanowią nie lada atrakcję i gratkę. Podobnie, jak podczas podróży pociągiem jedni ludzie wsiadają drudzy wysiadają, postój jednak tutaj trwa dłużej, przeważnie około pół godziny i wtedy atrakcją staje się miejscowy rynek, położony i zorganizowany tuż przy statku. Schodzą się tutaj miejscowe gospodynie i gospodarze i sprzedają swoje wyroby, które niejednokrotnie są do dostania tylko tutaj. Wędzone ryby, solony i wędzony lipień, starlet, czy okoń, domowe drzemy i nalewki, pierożki, truskawki, które tutaj choć występują okresowo, to ich smak jest naprawdę znakomity, jednym słowem różności.

Po dotarciu następnego dnia po południu do celu naszej podróży, spotykamy się z moim rosyjskim przyjacielem Sergiejem oraz jego drużyną i zaczynamy wyprawę. Wyprawa w głąb syberyjskiej tajgi to poważna sprawa, wymagająca wielu przygotowań. Wspaniała wędkarska przygoda i zmierzenie się z trudami przebywania w tajdze, to nasz cel. Dlatego musimy opierać się na doświadczeniu i umiejętnościach „ludzi tajgi” – wspaniałych przewodników, którzy znają każdy załom rzeki, każdą miejscówkę, oraz potrafią przetrwać w tych trudnych warunkach, w których tak na prawdę człowiek jest tylko gościem. Telefon satelitarny i strzelba, to dwie z wielu rzeczy, o których nie możemy zapomnieć, aby wyprawa była bezpieczna i stała się jedną wielką przygodą. Jak dotychczas ani telefon satelitarny, ani strzelba nie były używane w nagłych przypadkach. Strzelba przydała się jedynie do polowania na głuszce i kaczki, niedźwiedzie same omijały nas z daleka. W skład wyprawy wchodzi „katjer” czyli kryta duża łódź pozwalająca na ciągnięcie dwóch dodatkowych łodzi z silnikami i jednocześnie mogąca przenocować do 6 osób, trzech miejscowych przewodników, namioty i pies, nieodzowny towarzysz naszych wypraw, pomocny nie tylko przy polowaniu na głuszce i kaczki ale także jako nasz strażnik i przewodnik. Od tej pory jedyną łącznością ze światem będzie telefon satelitarny.

Jenisej i jego niezliczone dopływy, wyspy i starorzecza stanowią dom dla wielu gatunków ryb i zwierząt, a co za tym idzie daje to tak wiele możliwości wędkarskich, które zmieniają się w zależności od pory roku i rejonu. Jenisej i jego zalewy oraz rzeki o nizinnym charakterze to królestwo szczupaka, wielkich okoni, dwu trzy kilogramowych jazi, ale także gatunków u nas nie występujących jak wielkie jesiotry, podobna do jesiotra tylko mniejsza starletka, srebrna torpeda zwana nelmą, muksun, czy olbrzymie bo dochodzące do kilkunastu kilogramów miętusy. Są też tak zwane „gorne reczki” czyli rzeki o górskim charakterze i tutaj następuje zmiana rybostanu. Królem tych rzek lub carem jak mówią Rosjanie jest tutaj Tajmień – ryba łososiowata, występująca w zasadzie tylko w rzekach Rosji i niektórych rzekach Mongolii. Ze względu na rzadkość jej występowania, stanowi ona jedno z najcenniejszych trofeów wędkarskich na świecie. Została ona wpisana do tzw. czerwonej księgi, jako gatunek chroniony i jest poławiana sportowo tylko zgodnie z zasadą „złów i wypuść”. Następnym gatunkiem godnym uwagi jest na pewno lenok ryba z gatunku łososiowatych, pod względem wędkarskim trudny i waleczny przeciwnik, stanowiący piękne trofeum. Osobnym tematem są lipienie, które tutaj są powszechne i czasami stanowią prawdziwe utrapienie, szczególnie wtedy, gdy jesteśmy zainteresowani większymi gatunkami. Jedyną radą wtedy jest zmiana przynęty na większą. Jak widać z powyższego mając tak szerokie możliwości wyboru plan wyprawy ustalamy w zależności od preferencji uczestników. Jedno jest pewne, ryby na pewno tam są.

Podczas wyprawy zakwaterowanie w zależności od rejonu w którym się znajdziemy jest różne. Jeżeli łowimy na zalewach w okolicy Jeniseju śpimy na „katjerze” , czyli kabinowej łodzi, chyba, że komuś bardziej odpowiada namiot, na górskich dopływach Jeniseju nocujemy przeważnie w „izbuszkach” – domkach myśliwskich używanych przez „pramysłowikow” – tutejszych myśliwych, którzy zimą polują na sobole głęboko w tajdze i wykorzystują je jako swoją bazę. W lecie stoją one puste i możemy z nich korzystać. Niektóre z nich mają nawet banie – czyli rosyjską saunę, także jest okazja z tego skorzystać. Na tych dopływach presja wędkarska jest taka, że najprawdopodobniej nie spotkamy na niej nikogo. Co do jedzenia, to podczas wyprawy w tajgę normą są trzy posiłki dziennie, przygotowywane przez naszych przewodników, czajnik z herbatą, zawsze stoi gorący nad ogniskiem, a i przekąski cały czas są dostępne. Wszystkie produkty żywnościowe zapewniają nasi przewodnicy i oczywiście my sami łowiąc ryby. Zabieramy też ze sobą wędzarnię, aby spróbować jeszcze ciepłych wędzonych lipieni, okoni, czy starletki. Od czasu do czasu uda nam się upolować głuszca lub kaczkę, oprócz tego mamy mięso z renifera lub łosia, a jak chcemy aby było szybko, bo szkoda czasu na jedzenie jak ryba bierze, pomocna staje się konserwa tuszonki.

Ze względu na to, że mamy ze sobą „katier” czyli dużą kabinową łódź oraz dwie inne łodzie z silnikami jesteśmy niezależni i mobilni. Tak więc korzystając z tego przenosimy się z miejsca na miejsce, a to jednego dnia łowimy na zalewach, aby następnie przenieść się w zupełnie inne miejsce i łowić inne gatunki np. na rzece o górskim charakterze i spróbować zapolować na legendarnego tajmienia – króla tych rzek, pięknego lenoka, czy nałowić się jak nigdy lipienia. Wszystko w zależności od naszych preferencji i uzgodnień.

Po powrocie z tajgi, lokujemy się w domu jednego z naszych przewodników. Tam czeka na nas nie tylko luksus przespania się już w normalnym łóżku ale gorąca bania i uroczysta kolacja. Rano śniadanie i ruszamy nad brzeg Jeniseju, gdzie wsiadamy na „Meteor” – wodolot, który z prędkością około 70 km/h zawiezie nas rzeką do Jenisejska – jednego z najstarszych miast nad brzegiem tej wielkiej rzeki. Jenisejsk to miasto, które kiedyś odgrywało wielkie znaczenie dla całego obszaru, o jego pozycji i wielkości świadczy wspaniała syberyjska architektura drewniana, nie spotykana chyba gdzie indziej, warto to zobaczyć, chociaż wiele z tych wspaniałych budowli chyli się ku upadkowi i niszczeje niestety. W Jenisejsku, przesiadamy się na busa i jedziemy około 400 km do Krasnojarska do hotelu. Do Krasnojarska docieramy w nocy i z reguły następny dzień mamy wolny, który poświęcamy na dalszą eskapadę po mieście i ewentualny zakup pamiątek. Noc spędzamy znowu w hotelu i rano odlatujemy przez Moskwę do kraju.

Plan wyprawy.

Grupa 5 wędkarzy plus polski przewodnik, dwóch miejscowych przewodników, kajer – duża łódź motorowa z możliwością spania dla 6 osób, dwie mniejsze lodzie z silnikami.

Planowany termin wyprawy od około 18-20 września 2018 (dokładny termin byłby ustalony po ukazaniu się rozkładu kursowania statków po Jeniseju, zazwyczaj ukazuje się w połowie marca)

Dzień 1. Spotkanie na lotnisku w Warszawie – wylot do Krasnojarska przez Moskwę

Dzień 2. Lądowanie w Krasnojarsku, transfer z lotniska do hotelu, czas wolny, odpoczynek po podroży, zwiedzanie miasta, wizyta w zaprzyjaźnionym sklepie wędkarskim, rozkład dnia do ustalenia.

Dzień 3. Rano transfer na statek, zaokrętowanie (kabiny dwuosobowe), wypłynięcie z Krasnojarska

Dzień 4. Około 15:00 dotarcie na miejsce, zejście ze statku, spotkanie z miejscowymi przewodnikami, ewentualne zakupy w miejscowym sklepie. Wsiadamy na „katjer” – dużą łódź motorową i ruszamy w kierunku wysp i zalewów na Janiseju. Wieczorem można powędkować (szczupak, okoń, możliwy już miętus, starlet i jesiotr)

Dzień 5. Łowimy na wyspach i zalewach na Jeniseju. (ryby jak dnia poprzedniego)

Dzień 6-7. Wędkowanie na jednym z dopływów Jeniseju w pobliżu wysp (lipień, lenok, tajmień, sieja)

Dzień 8. Rano udajemy się na drugą stronę Jeniseju na drugą rzeczkę (lipień, lenok, tajmień)

Dzień 9. Połowy na dopływie Jeniseju (lipień, lenok, tajmień)

Dzień 10. Spływamy w kierunku Jeniseju (po drodze łowimy), wieczorem wracamy do wsi, kolacja, rosyjska bania, nocleg

Dzień 11. Rano wsiadamy na wodolot i płyniemy do Jenisejska, tam przesiadamy się na busa i jedziemy do Krasnojarska, do Krasnojarska docieramy nocą, nocleg w hotelu.

Dzień 12. Opcjonalnie, albo wylatujemy rano do kraju, albo zostajemy dzień dłużej i wylatujemy 13 dnia wyprawy, mając do dyspozycji jeden wolny dzień w Krasnojarsku.

Kontakt w sprawie wyprawy:

Irek Szatlach Tel. 534-628-458

biuro@wyprawawedkarska.pl