Spływ Jenisejem 10-22.06.2018. Ponad 1500 km od Krasnojarska do Turuchańska

Jeżeli ktoś boi się niewygód, prostego życia, ludzi, komarów, jest marudny niech nawet nie myśli o tej wyprawie. Jeżeli natomiast chciałbyś przeżyć wyprawę życia, taką o której będziesz mógł opowiadać wnukom, po prostu spakuj się i jedź ze mną.


Miejsce: Rosja spływ po rzece Jenisej (Krasnojarsk-Turuchańsk)

Termin: 10-06-22.06.2018 (jedyny termin w ciągu całego roku)

Całkowity czas wyprawy: 17 dni (Warszawa-Warszawa)

Długość spływu: 1500 km

Grupa: 6-12 osób

W cenę wyprawy wlicza się:

- transport i zakwaterowanie w czasie wyprawy na dużej łodzi motorowej z miejscami do spania

- usługi kucharza i wyżywienie podczas trwania spływu

- transport pontonami na miejsca połowu

W cenę wyprawy nie wlicza się:

- międzynarodowych biletów lotniczych Warszawa-Krasnojarsk i z powrotem

- biletów lotniczych Turuchańsk- Krasnojarsk

- kosztu uzyskania wizy do Rosji

- hotelu w Krasnojarsku

- ewentualnych wycieczek w Krasnojarsku i punktach odwiedzanych na trasie

PROGRAM I OPIS WYPRAWY.

W czasach Związku Radzieckiego po Jeniseju kursowało do 14 statków pasażerskich, od Krasnojarska aż do samego położonego w Arktyce osiedla zwanego Dikson. Biletów jednak na te wycieczki praktycznie nie było, wykupywane je na rok, a nawet dwa lata wprzód. Niestety we współczesnej Rosji utrzymywanie tak dużej liczby statków na Jeniseju okazało się nie rentowne i z całej floty „tepłochodow” jak je tutaj nazywają zostały dwa: Matrosow i Czkałow, na których zresztą miałem przyjemność podróżować. Część z tych pięknych statków, stanowiących same w sobie w tej chwili żywe zabytki ówczesnej myśli technicznej, zezłomowano, część udało się sprzedać. Te które pozostały stanowią unikaty w skali chyba światowej i do dzisiaj mając po prawie 70 lat służą tutejszym mieszkańcom, turystom i ekspedycjom naukowym pokonywać trasę z Krasnojarska do dalekiej Dudinki. My, dzięki rosyjskim pasjonatom i wędkarzom chcemy pokonać tą trasę motorowym jachtem, z wieloma przystankami, łowieniem ryb na samym wielkim Jeniseju i jego dopływach, paleniem ognisk na brzegu, może ktoś weźmie gitarę. Chcemy ruszyć śladem dawnych kozaków, kupców i zesłańców, by podobnie jak oni wyruszyć z nurtem wielkiej rzeki po przygodę w nieznane. Tak jak oni będziemy przemieszczać się od jednego pasiołka do drugiego, odwiedzając kolejno miejsca naznaczone historią takie jak chociażby Jenisejsk, podziwiając jednocześnie zupełnie dziką przyrodęi wspaniałe krajobrazy Syberii z perspektywy wielkiej rzeki. Ruszymy rzeką prosto na północ, tam gdzie polarny dzień, gdzie noc jest tak krótka, że żal spać. Dotrzemy tam, gdzie ludzie tak jak przed wiekami żyją według tych samych praw, zajmując się myślistwem, rybołówstwem, hodują pszczoły i uprawiają swoje poletka. Pojedziemy tam, gdzie wielkie Jenisejskie szczupaki, okonie, sieje, jazie i lipienie, a w każdej z wsi można dostać syberyjskie delikatesy jakich na próżno szukać w sklepach. Jakie? Niech to pozostanie niespodzianką, jedną z tych jakich pewnie będzie wiele podczas tej niezwyklej podróży w czasie i przestrzeni.

Etap pierwszy. Wyruszamy z Warszawy, aby wylądować na krótko w stolicy Rosji Moskwie i przesiąść się na samolotdo Krasnojarska stolicy Syberii. W Krasnojarsku lądujemy wcześnie rano, do miasta mamy z lotniska około 40 km, tutaj meldujemy się w hotelu i mamy cały dzień do naszej dyspozycji, który poświęcimy na odpoczynek po locie ale też na zwiedzanie miasta oraz jak sądzę wizytę w bardzo dobrze zaopatrzonym sklepie wędkarskim, który znajduje się nieopodal hotelu. Wszystko do ustalenia. Następnego dnia rozpoczynamy już wyprawę. Zaczynamy od samego centrum Krasnojarska, z miejsca zwanego Wyspą Odpoczynku. To tutaj meldujemy się na „katjer” czyli nasz mały statek pasażerski, który od teraz będzie naszym domem do samego Turuchańska czyli przez 13 dni i 12 nocy. Pierwszy etap podróży zaczyna się w Krasnojarsku, a kończy w Jenisejsku. W tym czasie mamy możliwość zobaczyć z perspektywy rzeki przemysłowy Krasnojarsk, z jego nabrzeżami, mostami, kopułami cerkwi, by stopniowo oddalać się od cywilizacji w kierunku dawnej stolicy Syberii – Jenisejska.

Teraz można ocenić wielkość i siłę tej jednej z największych na świecie rzek. Jenisej to rozlewa się szeroko i płynie jakby nieco leniwie, to meandruje pomiędzy licznymi wyspami, lub zwęża się ograniczony stromymi brzegami i wtedy czuć jego jakże potężną moc i siłę. To tu to tam pojawiają się niewielkie osady Sybiraków. Za wsiami Dodonowo i Sziwera Jenisej wpada w wąski korytarz, na prawym brzegu rzeki widać tory kolejowe i ogromne portale starych sztolni, to jak mówią wejście do miasta atomu – Żelaznogorska. Mijając to miejsce opuszczamy industrialny krajobraz aby cieszyć się malowniczymi widokami, pola zaczynają stopniowo ustępować tajdze, która teraz już nas nie opuści przez następne ponad 1200 km. Kolejne ciekawe miejsce na tym etapie to Kazaczyj Porog – podwodne skały, które przegradzają Jenisej, niemalże na całej szerokości, a liczne prądy i bystrza, które się tutaj tworzą sprawiają, że miejsce to jest uważane za bardzo niebezpieczne dla żeglugi. Dlatego też zawsze dyżuruje tutaj statek, który w razie potrzeby pomaga innym jednostkom w przejściu tego miejsca.

300 km od Krasnojarska w Jenisej wpada jedna z piękniejszych rzek Rosji Angara. Od tego miejsca Jenisej staje sięjeszcze szerszy, a wody Angary sprawiają, że staje się on jeszcze silniejszy i potężniejszy w swojej drodze do Oceanu Lodowatego poza kołem polarnym. Ostatnim większym miastem, do którego dotrzemy jest Jenisejsk zwany Syberyjskim Suzdalem lub muzeum pod odkrytym niebem. Tam zatrzymamy się na dzień, po to aby zobaczyć tamtejsze monastery i zabytki architektury, które tutaj zachowały się dosłownie na każdym kroku, wiele z nich niestety niszczeje, ale dalej świadczą o niebywałym zmyśle architektonicznym i uporze dawnych mieszkańców tego grodu. Jenisejsk był założony w 1619 roku, w mieście znajdują się cztery cerkwie i monastyr oraz niemalże 100 zabytków syberyjskiego baroku.

Pierwszym statkiem parowym na Jeniseju był statek o jakże by innej nazwie jak nie „Jenisej”, zbudowany w 1863 roku właśnie w Jenisejsku. Pierwszy jego rejs trwał jedynie 39 minut, później jednak pływał po Jeniseju, ciągnąc barki i przewożąc do 100 pasażerów, był to początek regularnej żeglugi parowej po Jeniseju.

Etap drugi. Ten etap w zasadzie w całości będzie poświęcony dzikiej syberyjskiej przyrodzie i odwiedzaniu syberyjskich osad, z których każda ma nie mniej niż 300 lat historii. Od Jenisejska osady stają się coraz rzadsze ustępując dzikiej przyrodzie. Wyobraźcie sobie miejscowość, do której do dzisiaj nie ma innej drogi jak rzeka, a Jenisej zimą przecież zamarza. Wyobraźcie sobie małe społeczności, które zajmują się przez całe swoje życie rybołówstwem, zawodowym myślistwem, pszczelarstwem i w zasadzie tym wszystkim, czym zajmowali się tutaj ludzie przez ostatnie trzysta lat. Oni sami siebie nazywają pramysłowikami, czyli ludźmi tajgi i rzeki. Wielu z nich znalazło się tutaj wbrew sobie: Rosjanie, rosyjscy Niemcy, Polacy, potomkowie kozaków, kupcy, awanturnicy, uciekinierzy, wygnańcy religijni, to oni wspólnie z rodowitymi mieszkańcami tych ziem Ewenkami, Czukczami i innymi tworzą od lat tą osobliwą społeczność zwaną u nas Sybirakami. Dla nich każda wizyta kogoś spoza społeczności to wydarzenie, a dla mnie to zawsze momenty, w których zdaję sobie sprawę z tego co tak naprawdę w życiu jest ważne. W takich miejscach nie ma zakładów budowlanych, szkutników robiących łodzie, mechaników, są za to ludzie, którzy w zasadzie to wszystko zrobili własnymi rękoma. Oczywiście cywilizacja dociera i tutaj, rzeczy takie jak telefony komórkowe, Internet, łodzie z dobrymi silnikami to wszystko tutaj funkcjonuje obok drewnianej łódki zrobionej przez tutejszego rzemieślnika 50 czy 60 lat temu.

Jedna z takich osad nosi nazwę Nazimowo i była założona w 1631 roku przez dowódcę kozaków niejakiego Erofima Chabarowskiego, który właśnie tutaj urządził zimowisko podczas swojego marszu na Daleki Wschód Rosji do Amuru (oczywiście wtedy nie miał on żadnych map ani pojęcia, że Amur istnieje). Naprzeciwko Nazimowa znajdziemy pozostałości osady Ermak, w której mieszkali poszukiwacze złota i do której zesłano powstańców zwanych Dekabrystami, z którymi solidaryzowali się tacy nasi poeci jak Mickiewicz, czy Słowacki.Jedna z następnych osad to Jarcewo, które całkiem niedawno obchodziło swoje 400 lat istnienia. Założyli je kozacy wraz z przywiezionymi tutaj Rosjanami, których celem było „oswojenie nowych ziem”. Dalej Worogowo założone przez Mangazkich Kozaków (rejony na północ od Krasnojarska nazywano Mangazją, która jawiła się jako ziema obiecana), których dowódcą był niejaki Iwan Worogow. Ponieważ stał tutaj przez dłuższy czas oddział kozaków, był to też punkt zboru „jasaka” czyli podatku od miejscowych plemion w formie skór soboli, wiewiórek, ryb, sadła itp. jednym słowem wszystkiego co stanowiło wartość. Tutejsze plemiona nie przywiązywały jednak wagi do złota, dlatego ze złotem to nieco późniejsza historia. Tak samo jak późniejszą historia jest zsyłka w czasach represji.

Na 40 kilometrze od ujścia rzeki Podkamiennaja Tunguska (509-511 km od Krasnojarska) natrafiamy na legendarny Osinowski Porog. Tutaj wielki Jenisej wpada w wąski kanion zwany też Osinowskimi Szczękami. Brzegi rzeki wznoszą się tutaj granitowymi skalami na wysokość ponad 50 m, tworząc przepiękne krajobrazy. Około 20 km od tego miejsca za zakrętem czeka nas kolejna atrakcja, dwie słynne wyspy: Korablik i Baboczka, pierwsza z nich wznosi się na jakieś 50 m nad powierzchnią wody, druga strzela w górę na wysokość 15-200 m. Był pomysł, aby nieopodal właśnie tych cudownych i przepięknych miejsc zbudować wielką elektrownię, na szczęście dla wszystkich tego nie zrobiono i dalej możemy zachwycać się tutaj niczym nie skażoną przyrodą, jej wielkością i mocą. Od tego miejsca wpływamy na dolny bieg Jeniseju, noce są krótkie, a wschody słońca zaczynają towarzyszyć jego zachodom.

Etap trzeci. Miejscowość Bor – tutaj robimy postój. Bor jest jednym większych osiedli ludzkich na naszej trasie, to miejsce do którego zmierza wielu ludzi na tej trasie, turyści, wędkarze, myśliwi, geolodzy i pracownicy naukowi. To właśnie tutaj kręcono sceny do znakomitego filmu Wernera Herzoga na temat życia tych ludzi: „Szczęśliwi ludzie – rok w tajdze”, który też można obejrzeć w angielskiej wersji językowej na You Tube (https://youtu.be/fbhPIK-oBvA) . W Borze średnio przebywa około 2000 osób, niedaleko znajduje się też lotnisko Podkamiennaja Tunguska, na którym w latach 80 ubiegłego wieku startowało li lądowało około 60 samolotów dziennie! Dzisiaj trudno w to uwierzyć, gdy na lotnisku ląduje zaledwie kilka z nich. Bor jednak dalej pozostał miejscem skąd wyrusza wiele wypraw naukowych, wędkarskich, czy przyrodniczych. To tutaj można spotkać wielu ludzi po prostu zarażonych Syberią lub tych, którzy dopiero zapadają na tą chorobę. Jest coś niesamowitego, co przyciąga ludzi w te miejsca, czy jest to ogrom nieprzebytej tajgi, niebo nad nią, czy też wielki Jenisej z jego niezliczonymi dopływami, ryby, zwierzęta, a może właśnie wszystko to razem.

Płynąc dalej na północ napotykamy jeszcze kilka wsi, Czułkowo, Wierchnyimbatsk i kilka innych. W tych miejscach żyje jeden z najmniejszych narodów Rosji – Kety, rdzenni mieszkańcy tych ziem, zwani dawniej jenisejskimi ostjakami. W tych miejscach noga przybysza z zewnątrz stąpa naprawdę rzadko. Około 50 km na północ od Boru na prawym brzegu we wsi Sumarokowo swoją ostoję znaleźli starowiercy lub jak też ich nazywają starobratcy, jest to mniejszość religijna, która na skutek rozłamu w kościele prawosławnym już w XVII w. uciekali przed prześladowaniami w niedostępne rejony Rosji, oczywiście za czasów późniejszej władzy sytuacja ich nie była lepsza. Do dzisiaj zachowali oni jednak swoje obrzędy i zwyczaje, kryjąc się w miejscach nawet bardzo oddalonych od cywilizacji. Na brzegu Sumarokowa, możemy oglądać dosłownie wystawę unikalnych łodzi robionych tutaj według tutejszej sztuki szkutniczej. Dzięki swojej unikalnej konstrukcji, łodzie te są zdolne przewozić ładunki o masie dochodzącej do dwóch ton nawet po bardzo płytkiej wodzie.

Ostatnim punktem naszej podróży będzie Turuchańsk. Turuchańsk oddalony o 1474 km od Krasnojarska na północ, położony jest w miejscu, w którym do Jeniseju wpada rzeka Niżnaja Tunguska. To miejsce w pobliżu, którego już w 1607 roku założono osadę zwaną Mangazją, jako stolicę tego regionu. Mangazja była znana w całej ówczesnej Rosji jako najlepsze miejsce handlu futrami. To tutaj kilka razy do roku zjeżdżali się kupcy i zawodowi myśliwi. Rozwój Mangazji zaprzepaścił jednak pożar, który strawił całe miasto, wtedy nieopodal zbudowano nowe miasto Nowy Turuchańsk, który później przemianowano na Turuchańsk, który to do dnia dzisiejszego jest stolicą tego rejonu.

To właśnie tutaj w dawnej Mangazji kończy się nasza wyprawa po wielkim Jeniseju, podczas której przebędziemy około 1500 km tą wspaniałą i wielką rzeką. Taki jest plan i opis tej wyprawy, ale prawdziwy jej scenariusz napisze życie i my sami. Teraz pozostaje nam pożegnać się z naszymi rosyjskimi kolegami i wracać samolotem do Krasnojarska – miejsca z którego wszystko się zaczęło.